Córka Burgera - okladka książki
Afryka, RPA

Córka Burgera – Nadine Gordimer

Córka Burgera - okladka książki po angieslku„Córka Burgera” Nadine Gordimer to zachwycająca – do mniej więcej połowy – opowieść o dojrzewaniu młodej kobiety w bardzo niesprzyjających okolicznościach. Polityczne niepokoje, psychiczna nieobecność walczących z reżimem i pielęgnujących swoją legendę rodziców, fizyczna „białość” głównej bohaterki (zdającej sobie w pewnym stopniu sprawę, że „białość” niesie ze sobą zło), samotność wśród tłumu „przyjaciół rodziny”, wreszcie świadomość konieczności wspomagania osamotnionego, więzionego ojca – wszystko to w czasie normalnych niepokojów okresu dojrzewania; podczas walki z poczuciem wyobcowania, zagubienia, niepewności siebie i swojego ciała. W momentach poszukiwania własnej tożsamości, swojego miejsca i spokoju ducha.

Problemy te opisane zostały przez Gordimer bardzo pięknie i ze sporą dozą czułości i empatii. Głęboko, mądrze i interesująco, aż do czasu wprowadzenia do powieści monotonnego dyskursu politycznego. Zagubienie i samotność córki Burgera przysłonięte zostało w pewnym momencie nudnymi rozważaniami ideologicznymi na tematy marksizmu, komunizmu, socjalizmu, walki wyzwoleńczej, proletariatu, ZSRR i jego roli w walce z imperializmem i kolonializmem. Wrażliwe rozważania psychologiczne ustąpiły miejsca topornym dyskusjom światopoglądowym – z wyraźną stratą dla opowiadanej historii. Historii córki Lionela Burgera – jak wskazuje sam tytuł – a nie historii walki wyzwoleńczej czarnoskórego proletariatu Południowej Afryki.

Córka Burgera - okladka książkiGdyby autorka pozwoliła opowiadać bohaterce o swych przeżyciach przez całą książkę w taki sposób, jak robiła to na początku, moglibyśmy mówić o wielkiej literaturze. Przygniecenie wątku psychologicznego debatą polityczną pozbawiło utworu piękna i głębokości, przekształciło go w kolejny nudny „głos w dyskusji”, podczas gdy miał szansę stać się dziełem wybitnym, oryginalnym, niepowtarzanym.

No i kolejny raz polskie wydawnictwo (tym razem Sonia Draga) oszpeciło poważną książkę koszmarną, epatującą niepotrzebną nagością, okładką.

Na osłodę dodam, że autorka potrafiła w piękny sposób opisać miejsca, w jakich rozgrywała się akcja powieści – w szczególności ulice i skwery miasta (Johannesburga), jego klimat, dynamikę i rytm życia. Zrobiła to na tyle dobrze, że chwilami czułem się, jakbym przypominał sobie znajome tereny i towarzyszące im emocje – a nigdy w życiu nie byłem w Afryce (nie tylko w Południowej).