Hawana - okładka książki
Ameryka Płn, USA

Hawana. Podzwrotnikowe delirium – Mark Kurlansky

Hawana - okładka książki po angielskuHawana Kurlansky’ego to najbardziej romantyczne miasto na świecie. Pełne różnorodności i kontrastów, roztańczone, kolorowe, a zarazem ocienione wszechobecnymi kolumnami – miasto mieszanki kulturowej i historycznej, gdzie piękna architektura hiszpańskiego baroku przeplata się z zapuszczonymi, ciemnymi uliczkami, pełnymi miejscowych Mulatów.

Mark Kurlansky pisze o swojej Hawanie z miłością i oddaniem. Pisze kompleksowo: przedstawia nam historię kubańskiej stolicy (od momentu jej trzykrotnego założenia), opisuje ją oczami wielkich pisarzy – długoletnich mieszkańców Hawany (Cerpentier, Hemingway, Green), częstuje nas lokalnymi specjałami, zarówno tymi do jedzenia, jak i alkoholowymi, zaznajamia z miejscową architekturą i urbanistyką. Opowiada nam o tym, co ukształtowało miasto na przestrzeni wieków – o niezwykłej mieszance kulturowej, etnicznej i społecznej, o Europejczykach, Afrykanach i Amerykanach, którzy stworzyli wielowarstwowe społeczeństwo, pełne dziwacznych zabobonów, ateistycznego dystansu i religijnych obyczajów. Pełne sprzeczności i kontrastów, pełne różnorodności – tak, jak różnorodni byli (i są) ludzie je tworzący.

Hawana - okładka książki„Hawana” Kurlansky’ego napisana jest przystępnie i ciekawie – autor co jakiś czas wplata w swoje historyczne opowieści miejscowe anegdoty, próbki lokalnego humoru i przykłady zaskakujących postaw życiowych Habaneros (czyli Hawańczyków). W pewnym momencie autor nawiązuje nawet do Polski – otóż okazuje się, że miejscowa ludność określa żydowskich mieszkańców Hawany mianem „polacos” (nie wiadomo dlaczego, bowiem większość Żydów przybyła na Kubę z Brazylii i Turcji).

Podoba mi się sposób, w jaki Kurlansky podchodzi do zagadnień politycznych – nie boi się nazywać rzeczy po imieniu (agresja to agresja, zbrojny napad to zbrojny napad, aneksja to aneksja), a jednocześnie stara się pozostać pisarzem rzetelnym i wiarygodnym – nie gloryfikuje żadnej ze stron konfliktu, starając się bezstronnie pokazać co dobrego i co złego wniosły do historii rozwoju Kuby: Hiszpania, Stany Zjednoczone, komuniści, Związek Radziecki.

W książce brakowało mi kilku rzeczy – przydałoby się więcej ruchu, więcej akcji i opisów tego co dzieje się w mieście w tej chwili (wolałbym bardziej reporterskie, a mniej historyczne podejście do tematu), no i zdecydowanie nie zaszkodziłaby dodanie (do już udostępnionych w książce ) kilkunastu dobrej jakości, może nawet kolorowych, w miarę współczesnych, zdjęć.

Poza tymi drobnymi szczegółami, „Hawana” Marka Kurlansky’ego to bardzo dobra, głęboka, przekrojowa monografia tropikalnego miasta, podczas lektury której odkrywamy nie tylko jego losy, ale również gorące uczucia autora.