Lampa Aladyna - okładka książki

Lampa Aladyna – Luis Sepulveda

Luis Sepulveda potrafi zachwycić niezwykłą umiejętnością uchwycenia i oddania lokalnego klimatu zaułka miasta, zarysowania niewidocznego dla śpieszącego się przechodnia tła, szybkiego scharakteryzowania jakiejś drugoplanowej postaci. Regionalny koloryt – to jest to, co moim zdaniem, udaje mu się w opowiadaniach najlepiej.

Z Chile na przekór niepamięci

Lampa Aladyna - okładka książki„Lampa Aladyna” to zbiór dwunastu opowiadań znanego chilijskiego prozaika, Luisa Sepulvedy. Opowiadania te różnią się między sobą dość znacznie – od krótkich, dwustronicowych miniaturek, po rozbudowaną historię detektywistyczną. Od impresjonistycznych obrazków z życia mieszkańców Patagonii, po dzieje wieloletniej miłości latynoamerykańskich rewolucjonistów.

Opowieści (na przekór niepamięci) mają również pewne elementy wspólne – jest w nich dużo odniesień literackich i kulturalnych, a także nawiązań do realnych postaci (współczesnych i historycznych). Autor opowiada w nich o różnych miejscach na świecie – od Patagonii, poprzez kraje śródziemnomorskie, aż do wielkich miast europejskich (Niemcy) i południowoamerykańskich (Rio).

Sepulveda potrafi zachwycić umiejętnością uchwycenia i oddania lokalnego klimatu zaułka miasta, zarysowania niewidocznego dla śpieszącego się przechodnia tła, szybkiego scharakteryzowania jakiejś drugoplanowej postaci. Regionalny koloryt – to jest to, co moim zdaniem, udaje mu się najlepiej.

A z całego zbioru najbardziej podobało mi się opowiadanie o rozciągniętym w czasie uczuciu dwójki chilijskich bojowników, zatytułowane „Ding-dong, ding-dong, taki jest miłości los”.

Poczytaj również: