Nagle pukanie do drzwi - okładka książki

Nagle pukanie do drzwi – Etgar Keret

Czytałem o ludziach zamienionych w psy (czy też o psach zamienionych w ludzi), o zagubionych w swoich snach kłamczuchach, znowu o psie i o seksualnym pożądaniu tegoż przez jednego z bohaterów, o zawartości naszych kieszeni, o światach równoległych. Większość z dużą dawką ironii. I z dobrze przemyślaną puentą.

Surrealistyczne fajerwerki

Zaczęło się bardzo dobrze i śmiesznie – od (nagle) pukania do drzwi. Znakomity pomysł na opowiadanie. Poczucie humoru i dystans, zrozumiały język, zgrabna narracja.

Nagle pukanie do drzwi - okładka książkiPotem popłynęły czterdzieści trzy kolejne opowiadania. I w większości z nich Keret wykazał się równie dobrym poczuciem humoru i znakomitymi pomysłami. Nienagannym stylem – przypominającym chwilami styl Oty Pavla, o tak! Zgrabną narracją i sporym intelektem. No i dystansem do świata i do siebie samego.

Ale z każdym kolejną przeczytaną historią narastało we mnie znużenie. Czytałem o ludziach zamienionych w psy (czy też o psach zamienionych w ludzi), o zagubionych w swoich snach kłamczuchach, znowu o psie i o seksualnym pożądaniu tegoż przez jednego z bohaterów, o zawartości naszych kieszeni, o światach równoległych. Większość z dużą dawką ironii. I z dobrze przemyślaną puentą.

Ja jednak nie lubię za bardzo literackiego surrealizmu. Dla mnie to intelektualne i stylistyczne fajerwerki, puste w środku. Żonglerka słowami i pomysłami. Popisywanie się, czekanie na owacje. Pomimo ironii, humoru i dystansu.

Obrazy Salvadora Dali to co innego. Surrealistyczne malarstwo zdecydowanie tak. Literatura raczej nie. Nie dla mnie.

Poczytaj również: