Śmierć pięknych saren. Jak spotkałem się z rybami – Ota Pavel

Nostalgiczne, uśmiechające się delikatnie opowiadania Pavla, emanują optymizmem i spokojem. Przywołują wspomnienia, są pożegnaniem. Pożegnaniem tatusia i mamusi, pożegnaniem dzieciństwa i młodości, pożegnaniem czasów, które – podobnie, jak tatuś – nigdy nie wróciły, czasów tłustych karpi i złotych węgorzy, czasów, w których ludzie mieli jeszcze możliwość i umiejętność nudzenia się, czasów wędrownych komiwojażerów, lepów na muchy i cerowania pończoch.

I już nigdy nie wrócił…

„Kiedyś kazał namalować piękną tabliczkę, z której był dumny. Teraz powiesił ją na furtce, aby każdy mógł przeczytać.
Wypisano na niej:
ZARAZ WRACAM
I już nigdy nie wrócił”*

To chyba najpiękniejsze pożegnanie, jakie czytałem.

Pożegnanie tatusia i mamusi, pożegnanie dzieciństwa i młodości, pożegnanie czasów, które – podobnie, jak tatuś – nigdy nie wróciły, czasów tłustych karpi i złotych węgorzy, czasów, w których ludzie mieli jeszcze możliwość i umiejętność nudzenia się, czasów wędrownych komiwojażerów, lepów na muchy i cerowania pończoch.

Śmierć pięknych saren. Jak spotkałem się z rybami - okładka książkiNostalgiczne, uśmiechające się delikatnie opowiadania Pavla, emanują optymizmem i spokojem. Przywołują wspomnienia. Wspomnienia osób, które nie wróciły, ale przede wszystkim miejsc, których już nie ma – wspomnienia dzikich rzek Suwalszczyzny, po których pływało się składanymi kajakami produkcji radzieckiej i w których łowiło się różnokolorowe okonki i błyszczące leszcze. Wspomnienia zagubionej drogi leśnej gdzieś w Białowieży, gdzie miejscowy staruszek, zapytany o drogę odpowiada: „W tę stronę. Albo w tamtą”. Wspomnienia zielonych wsi lubuskich ze stojącymi przed każdą chałupą baniakami z bimbrem. Wspomnienia świata, który odszedł i nie wrócił.

Wspomnienia pierwszych wypraw na ryby – z tatusiem.

„Wreszcie doszedłem do tego właściwego słowa: wolność. Rybołówstwo to przede wszystkim wolność. Iść całe kilometry za pstrągami, pić wodę ze źródeł, być samotnym i wolnym przynajmniej godzinę, dzień albo nawet tygodnie i miesiące.(…)”**


*Ota Pavel, „Śmierć pięknych saren”, tłum. Andrzej Czcibor-Piotrowski

**Ota Pavel, „Jak spotkałem się z rybami”, tłum. Józef Waczków

Poczytaj również: