Sprzedawczyk - okładka książki

Sprzedawczyk – Paul Beatty

Sprzedawczyk - okładka książki po angielskuCzytając „Sprzedawczyka”, odnosi się wrażenie, że Beatty pisze z wielką łatwością, bez większego wysiłku. Zgrabne zdania przepływają mu gładko na papier, wywołując u odbiorcy odczucie słuchania (a nie czytania) sprawnie poprowadzonej opowieści. Nic w tym dziwnego, biorąc pod uwagę, że autor był niegdyś częstym uczestnikiem (a nawet zwycięzcą) slamów poetyckich; wciąż wyczuwa się w jego prozie niezwykłą umiejętność jasnego doboru słów.

Satyrycznie o rasie

„Sprzedawczyk” Paula Beatty to śmieszna (chwilami bardzo śmieszna) satyra, podejmująca niełatwe tematy podziałów rasowych społeczeństwa amerykańskiego. Autor opowiada nam o Afroamerykanach, o rasie i rasizmie – w zasadzie cały czas, nawet wtedy, kiedy nie robi tego bezpośrednio.

Sprzedawczyk - okładka książkiCzytając „Sprzedawczyka”, odnosi się wrażenie, że Beatty pisze z wielką łatwością, bez większego wysiłku. Zgrabne zdania przepływają mu gładko na papier, wywołując u odbiorcy odczucie słuchania (a nie czytania) sprawnie poprowadzonej opowieści. Nic w tym dziwnego, biorąc pod uwagę, że autor był niegdyś częstym uczestnikiem (a nawet zwycięzcą) slamów poetyckich; wciąż wyczuwa się w jego prozie niezwykłą umiejętność jasnego doboru słów.

Muszę jednak przyznać, że po pewnym czasie powieść może znużyć – czytelnik zostaje przywalony ogromną ilością wydarzeń, informacji i coraz bardziej nieprawdopodobnych historii. I po kilkudziesięciu (może po stu kilkudziesięciu) stronach odbiorcy może zaświtać w głowie, że utwór ma coś wspólnego z opisanym przeze mnie niegdyś (dziś już trochę zapomnianym) realizmem histerycznym.

Jak pisał cytowany przeze mnie krytyk amerykański James Wood: „Powieści z opisywanego nurtu odznaczają się nagromadzeniem nieprawdopodobnej liczby niesamowitych zdarzeń, które stają się w efekcie czymś w rodzaju nic nieznaczących ozdobników. Autorzy sprawiają wrażenie, jakby musieli cały czas, bez chwili odpoczynku, opowiadać coraz to nowe, coraz bardziej nieprawdopodobne i coraz bardziej wewnętrznie powiązane ze sobą, historie. Nie ma tu chwili wytchnienia, nie ma momentu na zastanowienie się, czy na poczucie jakichkolwiek emocji – jest za to ciągły pęd za nowymi zdarzeniami, za przekazaniem nieskończonej ilości informacji i za przedstawieniem coraz bardziej wymyślnych bohaterów”.

Tak – słowa te możemy z pewnością odnieść do „Sprzedawczyka”, w czym utwierdza nas na przykład Keith Law w swojej recenzji: „The Sellout”, gdzie dwukrotnie nawiązuje bezpośrednio do artykułu Wooda i terminu „realizm histeryczny”.

Podsumowując – jest to dobra literatura, momentami bardzo dobra, ale mnie nie zachwyca (pomimo dość powszechnych zachwytów dookoła), a czasami nuży. Zdecydowanie warta polecenia miłośnikom absurdalnej satyry amerykańskiej.

Poczytaj również: