Zgiełk czasu - okładka książki

Zgiełk czasu – Julian Barnes

Zgiełk czasu - okładka angielskiego wydania książkiCzy artyście wolno być tchórzem? Czy twórca może się bać, czy wolno mu „flirtować” z dyktaturą, być jej „twarzą”, jej „sztandarowym przedstawicielem”? Czy artysta może być złym człowiekiem, nielojalnym przyjacielem, zdrajcą? Po to, by móc tworzyć, po to by istniała sztuka?

O powiązaniach sztuki z dyktaturą na chłodno

Zgiełk czasu - okładka książkiArtysta i władza. Władza i sztuka. Twórczość i polityka.

Czy sztuka należy do wszystkich ludzi, czy też – jak chce bohater książki – do sztuki?

Czy artysta – co postuluje sam twórca – może być pesymistą, czy – jak chce władza – musi być optymistą?

Czy artyście wolno być tchórzem? Czy twórca może się bać, czy wolno mu „flirtować” z dyktaturą, być jej „twarzą”, jej „sztandarowym przedstawicielem”? Czy artysta może być złym człowiekiem, nielojalnym przyjacielem, zdrajcą? Po to, by móc tworzyć, po to by istniała sztuka?

Dyktatura to zło – to wiedzą wszyscy. Ale czy sztuka, która się boi dyktatury, to zło? Czy sztuka, która daje się wykorzystać dyktaturze, to zło? Czy sztuka, w imię której dyktatura niszczy inną sztukę, to zło?

Aż uwikłanemu w politykę, wykorzystanemu przez władzę i przerażonemu dyktaturą twórcy nie pozostaje nic innego, jak wykrzyczeć: „Zostawcie mnie wszyscy w spokoju! Ja nie chcę zebrań, manifestacji, odczytów, wyjazdów, sztandarów, władzy. Chcę tworzyć. Tylko tworzyć!”

Powieść Barnesa opowiada właśnie o nim – o uniwersalnym twórcy i jego powiązaniach z władzą, polityką i terrorem. „Zgiełk czasu” opowiada również o konkretnym artyście – kompozytorze rosyjskim, Dymitrze Szostakowiczu – o jego życiu, strachu, flircie ze stalinowską władzą i wykorzystywaniu przez komunistyczny reżim.

Autor w mistrzowski sposób kreśli życie słynnego muzyka – celnymi, wymierzonymi pociągnięciami pióra, z zegarmistrzowską precyzją i angielskim chłodem. Precyzja i brak emocji – to to, co w moim odczuciu idealnie charakteryzuje prozę Barnesa. Mistrzowską prozę – trzeba dodać – chociaż chwilami aż prosi się o moment prawdziwego rosyjskiego pesymizmu, o rzewne wschodnie emocje, o trochę swojskiego smutku. Nic z tych rzeczy – od początku do końca jest dokładnie, starannie i bez emocji. A zarazem wspaniale, pięknie i interesująco.

Bez wątpienia wielka literatura.

Poczytaj również: